Kategorie: Wszystkie | praktyczne | relacje i obrazki | różności
RSS
poniedziałek, 11 grudnia 2017
Morze chmur z Wielkiej Raczy

Choć doskonale wiemy, że morze chmur można (przy pewnej dozie szczęścia) zobaczyć o każdej porze dnia, to jednak instynktownie kojarzy nam się ono ze świtem. Najbardziej efektowne zjawiska tego rodzaju obserwowalismy właśnie wtedy. Jednak i koniec dnia jest w stanie zapewnić niesamowity spektakl. Przecież słońce znów jest nisko, a to ono rządzi wspaniałością widowiska... Oto jak wyglądało to pewnym grudniowym popołudniem na Wielkiej Raczy...

 Nic nie zapowiadało, że tego dnia jeszcze czeka nas spektakl...

1.Schronisko_na_Wielkiej_Raczy_z_zoltego_szlakuSchronisko na Wielkiej Raczy widziane z podejścia żółtym szlakiem.

...jakkolwiek zbliżanie się do tego miejsca zawsze napawa nas (fakt, czasami irracjonalną) nadzieją, że może coś się jednak wydarzy (jak nie tego dnia, to może następnego o świcie). Gdy weszliśmy na szczyt (1236 m n.p.m.), okazało się, że (hurra) jesteśmy ponad chmurami.

Widok ze szczytowej platformy na schronisko na Wielkiej Raczy.

I choć (panoramę) bardziej było nie widać niż widać, to jednak postanowiliśmy chwilę poczekać. Tak na wszelki wypadek.

3._widok_z_Wielkiej_Raczy

W końcu, skoro jest jakakolwiek szansa na słońce, trzeba próbować.

4._Mala_Fatra_z_Wielkiej_Raczy

Pierwsze nieśmiałe promienie padły gdzieś na Małą Fatrę, na Chleb, okolice Wielkiego Krywania... Potem wszystko działo się stosunkowo szybko...

6._Zachod_slonca_z_Wielkiej_Raczy

Veľká lúka (1476 m n.p.m.), najwyższy szczyt Luczańskiej Małej Fatry.

8._Morze_chmur_z_Wielkiej_Raczy

9._Morze_chmur_z_Wielkiej_Raczy

11._Morze_chmur_z_Wielkiej_Raczy

12._Morze_chmur_z_Wielkiej_Raczy_widok_w_kierunku_Luczanskiej_Malej_Fatry_Klak

Spośród chmur nieśmiało wychyla się Kľak (1352 m n.p.m.), piękny szczyt Luczańskiej Małej Fatry.

15._Mala_Fatra_Chleb__z_Wielkiej_Raczy

Ponownie małofatrzański Chleb (1646 m n.p.m.) w roli głównej.

17._Zachod_slonca_z_Wielkiej_Raczy

21._Velka_Luka_z_Wielkiej_Raczy

Jeszcze raz Veľká lúka.

22._Zachod_slonca_z_Wielkiej_Raczy

26._Zachod_slonca_z_Wielkiej_Raczy

27._Zachod_slonca_z_Wielkiej_Raczy

31._Romanka_i_hale_w_gniezdzie_Lipowskiego_Wierchu_z_Wielkiej_RaczyMasywne cielsko Romanki (1366 m n.p.m.) oraz białe plamy hal w rejonie Lipowskiego Wierchu.

Po około trzydziestu minutach od pierwszego rozbłysku światła było już po wszystkim...

Bardzo szybko zrobiło się czarno-biało, a za chwilę... ciemno.

Lysa Hora (1324 m n.p.m.), najwyższy szczyt Beskidu Śląsko-Morawskiego.

33._Klak_z_Wielkiej_RaczyKľak niczym góra stołowa...

 

Słońce, niebo i góry poszły spać.

Nie zawsze trzeba widzieć Tatry z Wielkiej Raczy, by było magicznie.

 

 

sobota, 02 grudnia 2017
O (moim) schronisku nad Morskim Okiem
Bardzo dobrze pamiętam, gdy pierwszy raz trafiłam na nocleg do schroniska nad Morskim Okiem. To było 3 maja, kilkanaście lat temu. Poszłam samotnie z Pięciu Stawów przez Szpiglasową Przełęcz. Odebrałam solidną lekcję pokory (ani moje ówczesne umiejętności, ani wyposażenie - a raczej jego brak - nie licowały z warunkami śniegowymi, które tego dnia były na tej trasie; nigdy więcej już nie posłuchałam rady typu "To tylko dwa metry trudności, wyglądasz na kogoś, kto da radę bez raków i czekana"), na wysokości 2110 m n.p.m. poznałam wyjątkową osobę, a także otarłam się o coś, co Bóg-jeden-wie, jak się mogło skończyć, gdyby nie refleks i szybka reakcja nowego znajomego. Potem była majowa burza i przeczekiwanie jej w tłumie, przy wejściu. Na koniec noc w Starym Schronisku, gdzie spało nas, jeśli się nie mylę... trzy osoby. (Podejrzewam, że obecnie w długie, majowe weekendy takie cuda się nie zdarzają). Upadło wtedy moje wyobrażenie o tym miejscu, jako o wiecznie zatłoczonym, najdroższym i (pewnie głównie z tego względu) mało przyjaznym dla zwykłego turysty. Tego dnia dowiedziałam się również (mimo tego, że bywałam tam, jako przechodząca osoba, wielokrotnie), że wrzątek dla turystów (do własnych naczyń) jest dostępny w bufecie za darmo i poza kolejką. Tak jest do dzisiaj, nawet gdy w środku kłębi się potężny tłum żądny, skądinąd całkiem smacznego, jedzenia.
sobota, 18 listopada 2017
W góry z niemowlakiem. O doborze tras, nosidle turystycznym i niekoniecznie ciepłej jesieni
Ilość możliwości i kombinacji dotyczących tras na wycieczki z niemowlakiem jest prawdopodobnie niepoliczalna. Zwłaszcza, że do dyspozycji możemy mieć zarówno wózek dziecięcy, jak i nosidełko dla maluszka. Wszystko więc zależy od rozsądku rodziców, który powinien brać pod uwagę szereg czynników, takich jak np. warunki terenowe i pogodowe oraz możliwości dziecka. Dlaczego "możliwości dziecka", skoro ono przecież jest noszone (ewent. wożone), więc (rzekomo) się nie męczy? Ano, właśnie dlatego, że każde jest inne - jedno lubi być noszone w chuście/nosidle czy bardzo długo wożone wózkiem, inne - nie. Jedno szybko się przeziębi przy zmiennej pogodzie, inne okaże się być całkiem odporne na tego typu warunki itd. itp. Każdy rodzic, który próbował, wie, że płaczącego malucha zbyt długo nie da się nosić w górskim terenie. Płacz może uda się ukoić dzięki posiłkowi lub wyciągnięciu z nosidła (tyle, że potem znów - zazwyczaj - trzeba dziecko tam wsadzić), ale może być też tak, że będzie on sygnalizować po prostu duuuuże zmęczenie, a wtedy może być ciężko pokonać dalszą część trasy, nawet gdy jest to już droga powrotna. Dlatego też, planując wypady z niemowlakiem (tak, ciągle opieramy się na swoim doświadczeniu zdobywanym z maleństwem, które nie skończyło jeszcze roku), warto zaczynać, mając na względzie przede wszystkim to, by trasa była nie za długa. I czas wtedy odrzucić swoje skale trudności sprzed narodzin dziecka, że krótka trasa to np. sześć godzin. Z dzieckiem owo sześć godzin może zająć dużo więcej (postoje, wolniejsze tempo...), a dla malucha tak długa wycieczka terenowa może być zdecydowanie za długa (i niezdrowa, jeśli zbyt rzadko będziemy wyciągać dziecko z nosidła).
czwartek, 09 listopada 2017
Tydzień jesiennej (nie)pogody w górach

Poniedziałek

Na_Podtatrzu_30.10.2017Owce gnane w okolicach Bustryku i Czerwiennego.
Biało po ostatniej dobie, z nieba pada mokry śnieg, wieje, za chwilę chwyci mróz.

Wtorek

Tatry_Dolina_Koscieliska_Kapliczka_Zbojnicka_31.11.2017Zimowa Dolina Kościeliska.
Mimo niewielkiego mrozu, bardzo niska temperatura odczuwalna, przelote opady śniegu, wiatr.

Środa

Pochmurna aura nad Pieninami.
6 stopni na plusie, bezwietrznie.

Czwartek

Widok_spod_Bacowki_na_Maciejowej_w_kierunku_Pasma_Policy_2.11.2017Widok sprzed Bacówki na Maciejowej w kierunku Pasma Policy.
Błoto i wiatr.

Piątek

Tatry_Dolina_Starzyska_3.11.2017Dolina Strążyska.
Przelotne opady deszczu, mgła.

Sobota

W drodze ku Schronisku Zamkowskiego.
Warunki wiosenne: śnieg, słońce, bezchmurne niebo i zaskakująco ciepło.

Niedziela

Halny_nad_Tatrami_ogladany_z_Bachledowki_5.11.2017Fragment panoramy z Bachledówki.
W Tatrach zaczyna wiać halny.

poniedziałek, 11 września 2017
W góry z niemowlakiem. Ekwipunek (mini poradnik dla początkujących)

Niektórzy ludzie samą myśl o wyjeździe w góry z niemowlęciem (dla niewtajemniczonych - chodzi o dziecko między drugim a dwunastym miesiąca życia) od razu negują. Zazwyczaj powody są trzy - postawa "To niebezpieczne i głupie"; niemożliwość wyobrażenia sobie takiej opcji ("Przecież i tak nie pójdziemy na Rysy albo Orlą Perć, to po co w ogóle gdzieś jechać?..") lub przerażenie związane z kwestią ilości rzeczy, które należałoby ze sobą na taki wyjazd zabrać, a następnie ekwipunku, który powinien znaleźć się w plecaku podczas konkretnej górskiej wycieczki. By więc potencjalnie choć trochę ułatwić wątpiącym tą ostatnią kwestię, chcemy się podzielić naszym dość świeżym, osobistym doświadczeniem. Może komuś do czegoś ta wiedza się przyda lub przynajmniej zainspiruje, choć wiadomo - każdy rodzic jest inny, nie mówiąc już o Maluchach, wszystko więc "zależy"... [Jedna uwaga - poniższy tekst bazuje na wiedzy zdobytej podczas wycieczek odbytych ciepłą porą roku i przy zasadniczo dobrych warunkach pogodowych].

 
1 , 2 , 3 , 4 , 5 ... 54
Tagi