Kategorie: Wszystkie | praktyczne | relacje i obrazki | różności
RSS
czwartek, 25 października 2012
Parę impresji z Masywu Śnieżnika (Gdzie i dlaczego pojechać jesienią w góry, cz. VII)
Nie wiem, kiedy nam się znudzą tego typu rozrywki, ale póki co, dajemy radę. I tak oto rok temu, pod koniec października, korzystając z "wysupłanych" kilku dni urlopu, postanowiliśmy połączyć to, co bardzo nam bliskie (bynajmniej nie w sensie geograficznym) z tym, co odwiedzone było zbyt dawno temu, a kusiło bardzo. I tak w ciągu paru bardzo krótkich dni cieszyliśmy się przepiękną jesienią najpierw w Izerach, a następnie... w rejonie Śnieżnika. By dostać się - w większości komunikacją publiczną, a częściowo na nogach - ze Stogu Izerskiego (przez Świeradów Zdrój, Jelenią Górę, Kłodzko i Międzygórze) na Halę pod Śnieżnikiem potrzebowaliśmy czasu od jakiejś 4 rano... do zmroku. Cóż, rozrywka tyleż specyficzna, co trudna do uwierzenia, gdy się patrzy na mapę i liczy odległości... Nic to - grunt, że się udało. I właśnie o owej drugiej połowie tamtego wyjazdu będzie ten jesienny wpis.
poniedziałek, 22 października 2012
Złota, ruda, błękitna...

... ciepła, bezwietrzna, absolutnie bajeczna jesień panowała przez ostatnie kilka dni w naszych górach. I jak się zdaje, bynajmniej nie skończyła się wraz z weekendem. Nam - póki co - pozostaje już "tylko" przeglądanie wcale niemałej ilości zdjęć i radość w sercu, że tym razem się udało...

Błogość podczas wędrówki przez bezludne Czerwone Wierchy...
piątek, 12 października 2012
Gdzie (i dlaczego) pojechać jesienią w góry? Część VI, czyli czy Pieniny trzeba reklamować?
Odpowiedź niby jest oczywista. Pieniny należą do najpopularniejszych turystycznych regionów naszego kraju. Ich niezwykłe i różnorodne ukształtowanie (bo przecież inaczej jest patrzeć w czeluść z Okrąglicy, a inaczej wylegiwać się na trawiastym zboczu w Małych Pieninach), efektowne różnice wysokości względnych, malowniczość przełomu Dunajca, "podręcznikowe" atrakcje w stylu Sokolicy, Trzech Koron czy Homola, ale i miejsca (poza parkiem narodowym), gdzie śmiało i legalnie można poruszać się po pustych (nieznakowanych) drogach, ścieżkach, ścieżynkach, a także miejscowości, które (miejmy nadzieję) nigdy nie będą Zakopanem, ale śmiało mogą z nim konkurować z różnorakich względów (myślę tu przede wszystkim o piękniejącej w oczach Szczawnicy z jej architekturą drewnianą)... Wiele by można wymieniać. Skupmy się jednak na jesieni. Co możemy odnaleźć w Pieninach o tej porze roku?
wtorek, 09 października 2012
Nadeszła jesień.
Jest. Nasza ukochana pora roku w pełni już zawitała w polskie góry. Znów będą więc cudowne spektakle kolorów, doskonała widoczność, morza mgieł o poranku, pustki na szlakach i wieczory przy kominku w schroniskach... Czasem będzie też dodająca jeszcze uroku i tajemniczości mgła, innym razem niskie promienie słoneczne rozszczepiające się wśród drzew, oszronione poranki, a wreszcie - pierwszy śnieg, który najpierw pojawi się trochę nieśmiało, a w końcu pokryje wszystko i zostanie z nami na dłużej... Nim jednak świat stanie się biały, cieszmy się tą niesamowitą kolorową bajką, jaką obdarza nas teraz natura...
poniedziałek, 01 października 2012
Przysiółki w górach, czyli o tym, co małe i piękne (cz. 4)
Będąc niedawno w Beskidzie Wyspowym, trafiliśmy w miejsce, które absolutnie podbiło nasze serca. Zwie się ono Surówki albo Krzysie (ta druga nazwa zdaje się być wyjątkowo sympatyczna). Jest to spora polana na grzbiecie między Luboniem Małym a Luboniem Wielkim. Ze szczytu tego drugiego idzie się tu około 40 minut, połowę dłużej zajmie wędrówka od zakopianki.