Kategorie: Wszystkie | praktyczne | relacje i obrazki | różności
RSS
piątek, 11 stycznia 2019
Gwałt

O zimowej ciszy w górach było już kilkukrotnie. O baśniowym świecie uśpionym, wytłumionym gigantyczną, puchową kołdrą, w którym nie słychać wody, śpiewu ptaków, szumu drzew. Lubię zatrzymywać się w zimie na szlaku (gdy nie wieje) i słuchać tego, że nie słyszę. A raczej, że słyszę "tylko" ciszę. A przecież w naszym świecie taka cisza, to coś równie unikatowego jak ciemne niebo bez jakiejkolwiek łuny. Kiedy więc tę ciszę gwałci i rozrywa na strzępy huk silnika skutera, coś we mnie pęka. Najpierw jest wściekłość, a potem zostaję ze smutkiem. I jeszcze smrodem spalin, o którym zapomnieć nie można zbyt szybko... Nie piszę tu o tych, którzy wypełniają dzięki skuterom swoje obowiązki, ale o tych, którzy jeżdżą "rekreacyjnie" po górskich lasach, polanach i halach, gdzie być ich nie powinno zarówno ze względów prawnych, jak i z przyzwoitości względem przyrody - jak się okazuje, nie tylko lasu czy zwierząt, ale także ludzi.

Hala_Rysianka_12.16.Poryta głównie śladami skuterów Hala Rysianka (niedzielne popołudnie).

Mam takie śmieszno-straszne wspomnienie z ulubionej bacówki, kiedy to kilka wieczornych, styczniowych godzin spędziliśmy przy jednej ławie z parą deklarującą się jako weganie i dość otwarcie próbującą przekonywać nas do swoich racji. Chłopak wybiegł potem na halę, bo przyjechali ludzie na skuterach i wśród ostrych świateł swoich reflektorów oraz huku silników niszczyli nie tylko dziewiczy śnieg na wysokości 1000 metrów nad poziomem morza, ale coś o wiele ważniejszego. Gdy nasz nowy znajomy wrócił z zewnątrz, z nieukrywanym podnieceniem opowiadał o szalejących skuterach. Nie byliśmy w stanie zrozumieć, że w tej chwili wojowniczy obrońca praw zwierząt... zniknął.

 Na_Turbaczu_01.191

Pod schroniskiem na Turbaczu.

Obrazek spod Turbacza, sprzed tygodnia. Sobota, wieczór, gwar. Dużo ludzi, mimo że na zewnątrz najprawdziwsza zima, a GOPR codziennie od kilku dni kogoś "ściąga". Jest tu i roczne dziecko, i grupa ratowników z psami na szkoleniu. No i panowie, którzy właśnie zsiedli ze skuterów. Ku naszemu zaskoczeniu większość z nich zdecydowanie po pięćdziesiątce, znaczy dorośli, dojrzali mężczyźni, nie żadna "gówniarzeria". Chwilę siedzą koło nas, więc słyszymy, że rozmawiają o możliwościach dróg powrotnych, na dół. Znaczy odpoczynek i odwrót. No, prawie. Za parę chwil (już nie przy naszej ławie) grupa się powiększa, by w końcu zaanektować chyba najbardziej lubiany przez tych, co imprezują na Turbaczu regularnie, stolik obok bufetu. Oprócz piwa na stole pojawia się i wódka, a impreza trwa i trwa... Szczerze mówiąc, nigdy mi nie przyszło do głowy, że idąc w górach, zimą i po zmroku powinno się uważać na pijanych kierowców. Bo raczej szaleństwem (podobnie jak w zwyczajnych, czyli niegórskich warunkach) jest wymaganie, by to oni uważali. Więc jeśli do kogoś nie przemawia argument o ochronie przyrody czy ciszy (zapomnijmy również o cokolwiek "martwych" przepisach prawa), to może ta refleksja będzie przydatna. Sama z siebie koniec końców się śmieję - skoro wiem, że mnóstwo kierowców crossów czy quadów spożywa podczas swoich "wycieczek" w górach alkohol, dlaczego nie przeszło mi przez myśl, że to samo dzieje się w zimie. A że dzień krótki, to przecież nie ich wina...

 

środa, 03 stycznia 2018
Granice absurdu?

Jeśli jeszcze ktoś nie miał "przyjemności", to polecam kilka krótkich artykułów informujących o wydarzeniach z najpopularniejszego polskiego szlaku, które miały miejsce w ostatnich dniach, czyli w święta i Sylwestra:

45 turystów utknęło nad Morskim Okiem. Dzwonili po pomoc do służb

Tak wyglądało sprowadzanie turystów znad Morskiego Oka

Nocny najazd na Morskie Oko

Alkohol i dantejskie sceny na Włosienicy

Szczerze mówiąc nie wierzę, że granice absurdu zostały już osiąnięte.

P.S. O poprzednich "akcjach" (2015, 2016) pisaliśmy tutaj.

droga_do_Morskiego_Oka_zima_sanie

poniedziałek, 17 lipca 2017
Szlakiem tojtojów, czyli migawki okołogórskie cz. 12
Jest pewna trasa w naszych górach najwyższych, tak znana, jak i zatłoczona...
czwartek, 13 kwietnia 2017
Trzy dni...

...by Życie zwyciężyło śmierć.

Pięknych Świąt!

Dolny_lsk_i_Sudety_sony_2431.07.2016_8851Na cmentarzu w Jeleniej Górze Cieplicach.

poniedziałek, 02 stycznia 2017
O akcjach ratunkowych na drodze do Morskiego Oka (czyli błagania o odpłatne ratownictwo ciąg dalszy)
Rok temu, w drugi dzień świąt Bożego Narodzenia, po zejściu z Pięciu Stawów, mieliśmy okazję zobaczyć następujący obrazek - o godzinie 14.45 całkiem spora grupa kilkudziesięciu osób oczekiwała na wozy konne, które miałyby ich wwieźć w kierunku Morskiego Oka. Koniec grudnia, pochmurna aura, wśród oczekujących zarówno osoby starsze, jak i dzieci.
 
1 , 2 , 3 , 4 , 5 ... 11
Tagi