Wpisy z tagiem: Karkonosze

wtorek, 03 kwietnia 2018
Zima prawdziwa (w Karkonoszach)

Jeśli ktoś nie lubi (najpewniej z założenia) Karkonoszy, bo "są takie cywilizowane" i daleko im do "prawdziwych", dzikich gór, niech zbierze się w sobie i spróbuje pojechać w Karkonosze zimą.

Karkonosze_zima_Rowien_pod_Sniezka_1W drodze na Śnieżkę, która powinna dominować na tym zdjęciu, ale rzecz jasna ginie w chmurach.

Niech na początek przejdzie graniczny grzbiet Karkonoszy, najlepiej poza weekendem. Oczywiście, zdarza się tak, że ktoś jedzie raz i trafia  warunki doskonałe. Bywa. Osobiście w Karkonoszach byłam wielokrotnie. Również zimą. Wbrew temu, co pokazują zdjęcia, słońce widywałam bardzo rzadko. I to właśnie te góry nauczyły mnie szacunku do tej pory roku nie mniej niż Tatry. A może nawet bardziej. Bo Tatry są wysokie, alpejskie, lawiniaste... - wiadomo. Karkonosze zaś pozornie łatwe, a również potrafią w zimie wszystko. To tutaj pierwszy raz zobaczyłam, że nie widzę nic prócz bieli, nie ma kierunków, a mój towarzysz, który był tuż obok, zniknął.

Karkonosze_zima_dobra_zimowa_widocznoscOto naprawdę niezła i (dość) standardowa karkonoska widoczność...

Tutaj przechodziłam przez teren mocno lawinowy, gdzie nie powinnam była się znaleźć, bo na mapę tylko rzuciłam okiem i mocno się spieszyłam. Tutaj pierwszy raz w przepadającym śniegu tonęłam w kosodrzewinie tak, że myślałam, że sił mi nie starczy, by się z tego wygrzebać... Tutaj się nauczyłam, że raki się bierze (i zakłada!) nie tylko w Tatrach, ale również na niezwykle twardym podejściu na Śnieżkę lub... w dolinie, która błyszczy żywym lodem. Tutaj pokochałam gęsto ustawione tyczki, które ratują człowiekowi życie. Tutaj pokorniałam walcząc z wiatrem i jego huraganowymi porywami, przy podchodzeniu i schodzeniu ze Śnieżki. To tutaj dziwię się, gdy... nie wieje. Tutaj pojęłam, że w zimie nie ma łatwych szlaków, ani łatwych gór.

Karkonosze_zima_3

Polecam więc serdecznie, jeśli ktoś lubi się mierzyć ze sobą, a tutaj jeszcze nie miał okazji. Zima w Karkonoszach to czas tyleż wymagający, co piękny. Nawet jeśli to piękno bywa groźne. Może to kwestia klimatu. Może kwestia tego, jak te góry wyglądają. Niemało tu potężnych, czasem niewiarygodnie płaskie przestrzenie, jak na nasze warunki położone całkiem wysoko, które potrafią się zmienić w nieprzyjazną pustynię bieli i wiatru.

Karkonosze_zima_Rowien_pod_Sniezka_3

Kilometraże i podejścia, które latem nie przerażają, w warunkach śniegowych (mroźnych i wiatrowych) mogą być prawdziwą próbą wytrzymałości fizycznej i psychicznej. Śnieżka, która przez absolutną większość dni w roku skrywa się w chmurach i która kocha huraganowe wiatry. Pozorne bezpieczeństwo od lawin, które - bywa - może zwieść, bo i tu nie brakuje miejsc niebezpiecznych pod tym względem. O nawisach śnieżnych nie wspomnę. A i pogodę w zimowych warunkach trafić niełatwo. I nie zawsze szadź wygląda jak ta z kalendarzy. Bo zima - wbrew pozorom - to bardzo dynamiczna pora roku...

Karkonosze_zima_szadz

Kto wie, a może to właśnie owa doskonała symbioza lodu i wiatru, która wygląda nieraz, jak stary, spękany, gęsty lukier, zmieniający kosodrzewinę, świerki i skały w "obcych", powoduje, że zima ma w Karkonoszach jedyne w swoim rodzaju królestwo...

Karkonosze_zima_szadz_2

 

 

 

środa, 28 marca 2018
O podróżowaniu przez Czechy... i Polskę (suplement)

Będzie krótko, bo po co się powtarzać. A więc byłam niedawno w Karkonoszach. Obcowanie z najprawdziwszą zimą skończyłam w Hornej Malej Upie, czy jak kto woli na Przełęczy Okraj. Stąd rankiem (o godzinie 6.40), mimo białej drogi (wysypanej żwirem) i mrozu, wyruszyłyśmy z przystanku (położonego niewiele poniżej 1040 m n.p.m.) autobusem komunikacji publicznej, by niechętnie rozpocząć odwrót ku drogiej ojczyźnie. Wszystko szło doskonale: Trutnov, Hradec Králové, Pardubice; przesiadki, przystanki, dworce, schludne poczekalnie i typowe dworcowe knajpki (a raczej "restauracje"), a przede wszystkim czyste pociągi osobowe i pospieszne (niektóre jadące 100 km/h). Wszędzie klimatyzacja, dzięki której ani za gorąco, ani za zimno. Czeski standard. Pani w kasie biletowej, która (sama z siebie) "wyczarowała" dla nas bilety tańsze o kilkaset koron*. W końcu pociąg Eurocity, czeski skład (obsada czeska oczywiście tylko do granicy). Teraz już jedziemy prosto do Krakowa. Za oknem zmieniają się krajobrazy, od podgórskich widoków ku typowo śląskim klimatom. Można po prostu być i odpoczywać. Spokój skończył się wraz z przekroczeniem granicy czesko-polskiej. Kiedy pociąg o takim standardzie porusza się z prędkością 30 kilometrów na godzinę, to proszę wybaczyć, ale świętego by spokój opuścił. I jeszcze to paskudne poczucie wstydu, bo w przedziale prócz nas dwójka turystów anglojęzycznych jadących do Krakowa, którzy (na "dzień dobry") nie mogli nie zauważyć różnicy w podróżowaniu przez Czechy i przez Polskę... Jeśli ktoś myśli, że dramatyzuję, to proszę policzyć samemu: między Czechowicami-Dziedzicami a stacją Brzeszcze Jawiszowice (tak, tutaj również pociąg się zatrzymuje!) jest 21 kilometrów. Pociąg pokonuje je w... 41 minut. Na sam koniec 10 minut dodatkowego oczekiwania na wjazd na dworzec w Krakowie, bo zabrakło dla nas wolnego toru...

o_podrozowaniu_przez_Czechy_na_stacji_gdzies_w_Jesenikach

Odwołuję to, co napisałam poprzednio. Nie podróżujcie przez Czechy. Szok po zderzeniu z naszą, polską rzeczywistością może być zbyt bolesny.

* Kto jest pewny swojej podróży tego typu pociągiem przez Czechy, niech odpowiednio wcześniej próbuje kupić bilet on-line - jest duża szansa na jakieś zniżki/promocje. Tak czy owak, (w Eurocity) teoretycznie powinno być najtaniej, jeśli kupimy bilet tylko na trasę po stronie czeskiej, następnie (osobno) na odcinek graniczny, do pierwszej stacji po polskiej stronie granicy, po to by za końcowy (polski odcinek) zapłacić bezpośrednio u polskiego konduktora. Mimo dopłaty za kupno biletu u obsługi, powinno być taniej niż za bilet międzynarodowy. Osobiście, jeśli będzie okazja, następnym razem skorzystam z połączeń autobusowych typu Ostrava-Kraków...

 

czwartek, 13 kwietnia 2017
Trzy dni...

...by Życie zwyciężyło śmierć.

Pięknych Świąt!

Dolny_lsk_i_Sudety_sony_2431.07.2016_8851Na cmentarzu w Jeleniej Górze Cieplicach.

wtorek, 06 września 2016
Powsia. Budniki (Karkonosze)
Niespodziankom nie ma końca. Prawda jest bowiem taka, że nie po to przecież jeździmy w Karkonosze, by szukać pozostałości po dawnych osadach, a tu proszę - wybór (po raz pierwszy) mało uczęszczanego biegnącego północnym zboczem Kowarskiego Grzbietu zielonego szlaku i dalej - Tabaczanej Ścieżki jako drogi dojściowej z centrum Karpacza na Przełęcz Okraj okazał się, z każdej strony, owocny. U początku pięknej letniej soboty, kiedy można było się spodziewać, że grzbiet główny Gór Olbrzymich (a w szczególności Śnieżka) będą kolorowe od ludzi, na wspomnianej trasie można było się cieszyć pięknym porankiem tylko i wyłącznie w otoczeniu przyrody.
poniedziałek, 29 grudnia 2014
Stoki narciarskie a sprawa piesza
O tym, że w zimie w górach jest inaczej już niegdyś pisaliśmy. Zdaje się jednak, że w tamtym wpisie ominęliśmy pewną kwestię stricte zimową, a dotykającą nieraz turystów-piechurów. Może się bowiem zdarzyć, że z takich czy innych względów szlak naszej zimowej wędrówki skrzyżuje się, lub nie daj Boże, idzie razem ze stokiem narciarskim. No właśnie. I co wtedy?
 
1 , 2 , 3 , 4
Tagi